Mechanizm sukcesu

Mrozy i co dalej…?

dr inż. Andrzej Jarosz

    Po długiej, mroźnej zimie uprawy ozime nareszcie mogą rozpocząć wegetację. Start jednak nie jest łatwy gdyż rośliny są w nienajlepszej kondycji. Przyczyniło się do tego szereg zdarzeń następujących po sobie od jesieni do wiosny. Zasiane jesienią na ogół w prawidłowym terminie rośliny rosły intensywnie. Jednak w wyniku bujnego wzrostu już jesienią na niektórych plantacjach można było obserwować braki azotu w glebie. W styczniu temperatura wzrosła nawet do 10°C i wegetacja powoli zaczęła ruszać. W połowie stycznia jednak temperatura zaczęła spadać i w lutym w całym kraju chwycił porządny mróz. Spadki temperatur przy gruncie nierzadko dochodziły do -35°C. Rośliny we wschodniej części kraju były zabezpieczone warstwą śniegu, gorsza sytuacja była na zachodzie i w centrum Polski, gdzie śniegu brakowało i rośliny były wystawione bezpośrednio na działanie bardzo niskich temperatur. Śnieg pojawił się na kilka dni, ale gleba była już bardzo zamarznięta (niektóre źródła podają, że nawet na głębokość 70-90 cm). W ostatnich dniach lutego po gwałtownej odwilży i zejściu śniegu z pól rośliny często były podtopione, ponieważ głęboko zamarznięta gleba nie pozwalała na wsiąkanie wody. Po kilkudniowym ociepleniu w rejonach, gdzie pokrywy śnieżnej w czasie największych mrozów nie było ukazał się dramatyczny obraz. Szaro białe pola – liście roślin w większości przypadków całkowicie zmarznięte. Trudno jeszcze ocenić stan przezimowania ozimin – wydaje się, że rzepak jest w dobrej kondycji, natomiast pszenice ucierpiały mocniej – jednak występuje tutaj znaczne zróżnicowanie pomiędzy odmianami. Na domiar złego drugi tydzień marca przywitał nas piękną słoneczną pogodą i dużymi spadkami temperatur w nocy. W dzień w wyniku intensywnej operacji słonecznej rośliny silnie się nagrzewały, po czym ochładzały się gwałtownie,gdy po zachodzie słońca temperatura bardzo szybko spadała nawet do -10°C. W takich warunkach rośliny często ulegają uszkodzeniom mechanicznym, które stanowią bramę wejścia dla patogenów. Cały ten zestaw warunków pogodowych, który zafundowała nam przyroda sprawił, iż rośliny rozpoczynają nowy sezon wegetacyjny mocno „zmęczone” i osłabione o ile w ogóle przetrwały zimę. Każdy rolnik widząc tak osłabione rośliny zastanawia się co zrobić, aby pomóc im osiągnąć jak najlepszą kondycję, by w niedalekiej przyszłości mogły odwdzięczyć się w postaci wysokiego plonu. Obecnie rynek oferuje nam wiele produktów od różnego rodzaju nawozów dolistnych, aktywatorów, poprzez różne zagadkowe wspomagacze do biostymulatorów. I tutaj rolnik staje przed dylematem. Co wybrać? Czy kupić w atrakcyjnej cenie przysłowiowego „kota w worku”, czy środek znany na rynku, wszechstronnie przebadany przez naukowców i sprawdzony przez rzesze rolników. Czy wybrać nawóz, czy np. biostymulator. Wybór należy do każdego z nas, jednakże zdrowy rozsadek podpowiada aby wybrać produkt dobrze znany i przebadany. Doświadczenia pozostawmy naukowcom. W pierwszym rzędzie należałoby zastosować nawóz, aby rośliny nie głodowały, a następnie po ruszeniu wegetacji biostymulator – aby pobudzić rośliny do wzrostu, rozwoju i regeneracji. Ważne jest, aby pobudzone przez biostymulator do wzrostu rośliny miały dostateczne ilości składników pokarmowych do pobrania.
    Jednym z najbardziej znanych i najlepiej przebadanym środkiem wspomagającym osłabione rośliny jest biostymulator Asahi SL. Jest to jedyny zarejestrowany biostymulator o mechanizmie działania przebadanym już na poziomie genu.
    Asahi SL zawiera w swoim składzie związki fenolowe naturalnie występujące w komórkach roślinnych i uczestniczące w szeregu procesów biochemicznych i fizjologicznych roślin. Od wielu lat obserwuje się pozytywny wpływ zastosowania Asahi SL na roślinę polegający między innymi na wspomaganiu jej w szybkim reagowaniu na czynniki stresowe. Następuje to dzięki uwalnianiu większej ilości energii dostępnej roślinie, przyspieszeniu przepływu cząsteczek w komórce i między tkankami, wzmocnieniu ścian komórkowych czy poprzez usprawnienie gospodarki hormonalnej w roślinie, a co najważniejsze poprzez zwiększenie efektywności fotosyntezy i lepszej gospodarce wodnej.
    W uprawie rzepaku ozimego najsilniejszym czynnikiem stresowym jest ostra zima. Uszkodzone i osłabione przez mrozy rośliny łatwo są porażane przez patogeny. Warunkiem otrzymania wysokich plonów jest szybki start i efektywna regeneracja osłabienia, a niejednokrotnie także uszkodzeń zimowych. Nie zawsze udaje się zapewnić taki start roślinom tradycyjnymi metodami agrotechnicznymi dlatego niezbędnym wydaje się zastosowanie biostymulatora. Najlepszy termin stosowania Asahi SL to wiosenne ruszenie wegetacji, gdy rzepak wytworzy pierwsze nowe liście. Termin stosowania zbiega się z wykonaniem zabiegu zwalczania chowacza. Dawka 0,6 l/ha. Koszt zabiegu na 1 ha wynosi około 60 zł.
    Efekty działania biostymulatora Asahi SL potwierdzane były na tysiącach hektarów podczas wielu badań polowych prowadzonych od lat na terenie całej Polski. W doświadczeniach w uprawie rzepaku ozimego stosowano jednokrotny zabieg biostymulatorem Asahi SL wykonany w dawce 0,6 l/ha po ruszeniu wegetacji, zanim rośliny zaczną wybijać w pęd. Już kilka dni po zastosowaniu biostymulatora Asahi SL można dostrzec różnicę w wyglądzie i wigorze roślin w porównaniu z roślinami kontrolnymi. Efektywniejsza regeneracja uszkodzeń zimowych i bujniejszy wzrost wiosną prowadzi do wyższej liczby najbardziej plonotwórczych rozgałęzień I-go rzędu, wzrostu liczby łuszczyn. Ponadto wzmocnienie powstających w tym czasie komórek zalążni i pylników prowadzi do wyższej liczby nasion w łuszczynie a także wzrostu masy 1000 nasion. Po zastosowaniu Asahi SL rośliny rzepaku są mniej narażone na suszę dzięki silniejszemu systemowi korzeniowemu oraz odporniejsze na późne przymrozki. Obserwowane efekty skutkowały wzrostem plonu rzepaku średnio o 10 %. Zaobserwowano również wyraźną tendencję do wyższych różnic między polem kontrolnym a opryskanym Asahi SL na plantacji silniej uszkodzonej podczas zimy.

Pobierz całość [PDF] Pobierz artykuł [PDF]